Pokazywanie postów oznaczonych etykietą core design. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą core design. Pokaż wszystkie posty

Witam was serdecznie w alternatywnym roku 1999 w którym to świat jeszcze nie zna techniki budowy maszyn latających, w którym nie było obu wojen światowych, telewizja jest w dalszym ciągu czarno-biała, a ludzkość w dalszym ciągu nie odkryła możliwości podgrzewania pożywienia za pomocą mikrofal. Przed wami jedna z najlepszych (moim zdaniem) wertykalnych strzelanek (zasady takie same właściwie jak w automatowym 1942) czyi Banshee.


A wracając do fabuły. Cały świat żył sobie więc spokojnie i dostatnio, aż pewnego dnia Blardax Maldrear (imperator kosmicznego imperium Styx) wpadł na plan, aby podbić naszą planetę i tak też zrobił napadając na Ziemię. My jako gracz wcielamy się natomiast w bohatera zwanego Sven Svardensvart czyli konstruktora maszyny latającej którą uzbroił po "zęby" i nazwał Banshee. Przy okazji Sven kierowany jest żądzą zemsty za zabicie przez imperatora jego ojca który nie zgodził się dla Blardaxa Maldreara stworzyć urządzenia mikrofalowego.


Banshee zostało wyprodukowane i wydane przez firmę Core Design (znana między innymi z: Chuck Rock, Jaguar XJ220, Rick Dangerous). Zawitało na komputery Amiga z chipsetem AGA (np. 1200) oraz CD32 w roku 1994. Gra składa się z 4 dużych poziomów oraz obsługuję grę w cooperacji z drugim graczem. Gra obsługuje również pady i joysticki z dwoma niezależnymi przyciskami fire (a jeżeli takich nie posiadamy, to drugi przycisk jest zastępowany przez SPACE (dla gracza pierwszego) i klawiaturę numeryczną (dla gracza drugiego, np. NUM 0).


Garść kodów:

Wpisz flev17 i następnie naciśnij ENTER w menu głównym gry. Ekran powinien mignąć potwierdzając poprawność wpisanego kodu. Od tego momentu masz dostęp do nieskończonej ilości żyć. Klawisze funkcyjne pozwalają na start od danego poziomu.

Wpis i am exquisitely evil i następnie naciśnij ENTER w men głównym. Ekran powinien mignąć potwierdzając poprawność wpisanego kodu. Od tego momentu zostają zmienione imiona na HighScore oraz można w trakcie gry zabijać cywili i misie polarne.


War Zone pamiętam jako strzalankę w której wcielamy się w jednego z dwóch komandosów, a ogrywałem ją lata temu w kooperacji z kuzynem. Wtedy gra wydawała mi się bardzo fajna i zarazem trudna, a dzisiaj ... dzisiaj bardzo podobnie. Graficznie gra prezentuje się bardzo dobrze tzn. teren jak i jednostki przeciwnika wykonane się z dużą starannością o detale i nie zmęczenia oczu oglądając je. Z punktu widzenia muzycznego i dźwiękowego jest już słabiej, mamy jeden kawałek grający w menu oraz brak muzyki w trakcie gry, w trakcie gry będziemy słyszeli bardziej lub mniej udane odgłosy strzelania.

 


Największym dla mnie osobiście problemem z tą grą jest to, że nie ma kontynuacji, skończą się nam życia (a mamy ich tylko 2 na starcie) to kończy się gra i zaczynamy od samego początku, nie ma też check-pointów, kodów do plansz itp. co na dłuższą metę może i jest bardzo denerwujące.
Sama natomiast rozgrywka należy do dość trudnych, ale nie trudnych w bezsensownych sposób tzn. nagle wyskakuje na nas z losowego miejsca horda przeciwników i sieją tak, że kule zasłaniają cały ekran, tutaj grając kilka razy możemy nauczyć się dokładnie gdzie są przeciwnicy i jak ich pokonać. Niestety nauka taka powoduje przechodzenie danego etapu wiele razy (ale zaczynając od całkowitego zera). Na nasze szczęście nasz bohater nie należy do słabeuszy i nie ginie od pierwszej lepszej zabłąkanej kuli, a ma pasek energii, który można uzupełniać za pomocą znalezionych apteczek. Dodatkowo gdzie nie gdzie można znaleźć dodatkowe życie. Dzięki tym zabiegom gra wydaje się dużo mniej irytująca niż np. ogrywany niedawno przeze mnie Total Carnage.


Technikalia:
Data wydania: 1991
Wydawca: Core Design (np. Banshee, Bubba'n Stix, Chuck Rock, Jaguar XJ220, Wolfchild, Wonder Dog, Universe)
Koder: John Kirkland (Wolfchild)
Grafik: Terry Lloyd (Skidz, Torvak the Warrior, Rick Dangerous)
Muzyk: Matthew Simmonds (Agony, Chuck Rock)
sprzęt: OCS, ECS
ilość dyskietek: 1


W momencie kiedy odkryłem, że na moich starych dyskietkach do Amigi zachowała się gra z Latającym Cyrkiem Montego Pythona (wydana w 1990 przez Virgin Games, a stworzona przez Core Design), byłem zachwycony i nie mogłem powstrzymać się od rozpoczęcia gry. Niestety zachwyt nie trwał zbyt długo, co prawda graficznie i dźwiękowo gra jak najbardziej jest w klimacie latającego cyrku jak i całej twórczości tej brytyjskiej grupy komików, ale gameplay jest po prostu tragiczny i absurdalnie trudny :( i z tego też powodu nie byłem w stanie czerpać przyjemności z grania, nawet nie chciało mi się już kodów wpisywać.


Może kiedyś, kiedy będę miał jeszcze więcej czasu wrócę do tej produkcji i skorzystam z poniższych kodów, ale póki co mało co jest w stanie przekonać mnie do ponownego zmierzenia się z tą grą, chociaż coś w niewytłumaczalny dla mnie sposób mnie do niej ciągnie, sam nie wiem co, może jednak ta spora ilość nawiązań do produkcji filmowych i telewizyjnych spod znaku Montego Pyhona ?


Kody:
W tej grze nawet oszukiwanie musi być utrudnione, ponieważ aby móc rozpocząć oszukiwanie gry, trzeba w nią najpierw pograć na tyle długo, aby móc wpisać się w Hi-Score, ale jak już się nam uda to jako nazwę gracza wpisujemy: SEMPRINI i dzięki temu otrzymujemy nowe możliwości tj. np. wybór poziomów (jak pisałem wcześniej - nie testowałem tego, więc na dzień dzisiejszy nie wiem czy działa i jak działa ten kod, ale jak by ktoś chciał sprawdzić to zapraszam do komentarzy z informacją :) )